Paryż, październik 1891. Charles Zidler, dyrektor Moulin Rouge otwartego dwa lata wcześniej na place Blanche, zamawia u młodego malarza z Montmartre plakat na odświeżenie zimowego sezonu. Malarz nazywa się Henri de Toulouse-Lautrec. Ma 27 lat, mierzy 1,52 metra z powodu choroby kości odziedziczonej po arystokratycznym pokrewieństwie rodziców i mieszka dwa kroki dalej w pracowni przy rue Caulaincourt. Trzy tygodnie później dostarcza litografię w czterech kolorach, 191 na 117 centymetrów, na której widać tancerkę La Goulue z nogami w górze, jej partnera Valentina le Désossé jako czarną sylwetkę na pierwszym planie i za nimi tłum sprowadzony do płaskich cieni. Plakat jest drukowany w trzech tysiącach egzemplarzy i naklejany na kolumnach Morrisa w Paryżu. Zmienia wszystko.
Przed Toulouse-Lautrekiem plakat istniał, ale naśladował malarstwo akademickie. Jules Chéret, uchodzący wówczas za mistrza gatunku, rysował kobiety w ruchu, radosne, w przyjemnej pastelowej palecie i elegancką linią. "Chérette", jak się wówczas mówiło, sprzedawała szampana lub czekoladę z uśmiechem postaci z bulwarów. Toulouse-Lautrec porzuca to wszystko jednym ruchem. Jego Goulue nie jest wyidealizowana. Jest schwytana w pełni gestu, niemal wulgarna, z rozstawionymi nogami, widoczną halką. Gruba czarna linia sylwetek, brutalny żółty blask na sukni, perspektywa spłaszczona: natychmiast rozpoznaje się dług wobec japońskiej grafiki.
Japoński dług
Toulouse-Lautrec kolekcjonował odbitki ukiyo-e. Hokusai, Hiroshige, Utamaro wisiały na ścianach jego pracowni od 1888 roku. To, co bierze od ukiyo-e, nie jest anegdotyczne. To sama kompozycja. Kadrowanie, które przycina postać przy krawędzi, płaszczyzna koloru bez modelunku, czarny kontur rysujący formę bez jej rzeźbienia, perspektywa spłaszczająca głębię w nałożone plany. To wszystko pochodzi z japońskich odbitek. Przed Toulouse-Lautrekiem techniki te uchodziły we Francji za egzotyczne ciekawostki. Po nim stają się gramatyką całego europejskiego plakatu, od Muchy do Cassandre, z równoległą linią przez Beardsley'a w Anglii.
Technika zasługuje na chwilę uwagi. Litografia, wynaleziona przez Aloysa Senefeldera w 1796 roku, opiera się na chemicznej opozycji między wodą a tłuszczem. Artysta rysuje na porowatej wapiennej płycie tłustą kredką lub tuszem. Płyta jest następnie zwilżana, woda przylega do niezarysowanych powierzchni, tusz drukarski przylega do tłustych. Jeden kamień na kolor, cztery do sześciu kolorów na plakat. Toulouse-Lautrec pracował bezpośrednio na kamieniu, bez szkicu wstępnego, co było rzadkością. Poświęcał czas, sam dobierał pigmenty, nadzorował nadruk. Z tej praktyki wyszły trzydzieści dwa plakaty między 1891 a 1900 rokiem, wśród nich najbardziej znane: La Goulue, Jane Avril (1893), Aristide Bruant (1893), May Belfort (1895), Divan Japonais (1893).
Montmartre, temat absolutny
Toulouse-Lautrec żył Montmartre, nie obserwował go z zewnątrz. Jadał kolacje u Aristide'a Bruanta w Mirliton, chodził za Jane Avril za kulisy Jardin de Paris, malował Yvette Guilbert w Divan Japonais, rysował La Goulue w Moulin Rouge. Jego modele to sami znajomi, czasem przyjaciele. Ta zażyłość zmienia spojrzenie. Nie jest ilustratorem estetyzującym paryską noc, lecz świadkiem oddającym jej twardość, mechanikę music-hallu, zmęczenie tancerek o świcie. To właśnie nadaje jego plakatom trwałość: leży pod nimi ludzka prawda, nie tylko graficzne poszukiwanie. Umiera w 1901 roku, mając 36 lat, wyczerpany alkoholem i syfilisem.
"Będę malował do czterdziestki," mówił Toulouse-Lautrec przyjacielowi Maurice'owi Joyantowi. "Potem przestanę." Dobił do trzydziestu sześciu.
Życie z Toulouse-Lautrekiem na ścianie
Plakat Toulouse-Lautrec lub jego hommage Belle Époque potrzebuje szanującej go ściany. Bez nagromadzenia wokół, bez gallery wall, która go rozmywa. Jedna sztuka, wycentrowana, w matowej czarnej ramie o cienkim profilu. Czerń nawiązuje do czarnych konturów kompozycji i nadaje planowi barwy cały blask. Format też ma znaczenie. Oryginał mierzy prawie dwa metry wysokości, co nie jest możliwe w domowym wnętrzu. Reprodukcja w formacie 50 na 70 lub 70 na 100 zachowuje istotę gestu, nie zalewając pokoju. Nad niską kanapą, w przedpokoju lub naprzeciwko wejścia, żeby można je było zobaczyć zaraz po wejściu: to trzy dobre miejsca.
Paleta Toulouse-Lautreca sprawdza się w ciemnych wnętrzach. Ściany w kolorze zieleni angielskiej, bordo, petrolowego błękitu. Żółcie i pomarańcze jego plakatów wyróżniają się na tle głębokich kolorów. Na bardzo jasnej ścianie plakat może wyglądać chłodno. Jeśli zależy Ci na białej ścianie, wybierz pracę gęstą od czerni (Aristide Bruant na przykład, z kapeluszem i czerwonym szalikiem na płaskim tle) zamiast wietrznej kompozycji. Spójność palety ze ścianą robi połowę roboty.
Na początek selekcji
- Plakat kabaretu Belle Époque z czernią dominującą (Moulin Rouge, Chat Noir, Divan Japonais). Format 50 na 70, czarna rama, ciemna ściana.
- Plakat Art Nouveau z tej samej dekady dla dialogu (Mucha, Steinlen). Pokrewieństwo stylistyczne jest natychmiastowe, paleta się zmienia.
- Plakat Art Déco z następnej dekady, pokazujący jak gramatyka Toulouse-Lautreca twardnieje w latach 20. XX wieku.
W Montmartre Poster kolekcja vintage gromadzi plakaty Belle Époque i współczesne hommage, a kolekcja Art Déco przedłuża tę linię do lat 1920-1939. Aby prześledzić pełny łuk od Toulouse-Lautrec do Cassandre, przeczytaj nasz artykuł Cassandre i złoty wiek plakatu podróżniczego, opisujący, jak gramatyka wymyślona w Montmartre w 1891 roku kształtowała grafizm aż do 1939 roku.






